﻿<title_newspaper=”Chłopska Droga”>
<title_article=”Nie przestaniemy walczyć o pokój na świecie”>
<author_1=””>
<author_2=””>
<language=”pl”>
<style=”press”>
<year="1952">
<month="12">
<date=”1952-12-14”>
<period=”w”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Oczy wszystkich uczciwych ludzi na świecie, wszystkich patriotów krajów Europy i Ameryki, Azji i Afryki zwracają się ku Światowej Radzie Pokoju, ku Wiedeńskiemu Kongresowi Narodów.
Były już różne konferencje i zgromadzenia międzynarodowe — tak potężnego i ogólnoludzkiego zgromadzenia jeszcze nie było. Na Kongresie Wiedeńskim spotykają się przedstawiciele wszystkich krańców kuli ziemskiej, wszystkich ras i religii, wszystkich narodowości i przekonań politycznych — wszyscy ludzie dobrej woli, którzy pragną zachować najcenniejszy skarb ludzkości, jakim jest pokój.
Do Wiednia zjeżdżają się najznakomitsi uczeni: z Francji i Włoch, z Niemiec i Japonii, z Argentyny, Indii i Brazylii, ze wszystkich krajów i kontynentów świata; obok uczonych jadą robotnicy i chłopi, razem z nimi — wybitni działacze państwowi, deputowani do parlamentu — jadą razem partyjni i bezpartyjni, świeccy i duchowni, młodzi i starzy. Przyjeżdżają na Kongres z mandatem od milionów swoich rodaków: Jedźcie! Piętnujcie zbrodniarzy wojennych! Brońcie pokoju!
Kongres Narodów w Wiedniu jest oznaką, że ruch obrońców pokoju wzrasta z niebywałą siłą, ze narody świata zdecydowane są unicestwić zbrodnicze plany podżegaczy wojennych. Mimo ciemnej mgły kłamstw rozsiewanych przez radio i prasę imperialistyczną, zastępy aktywnych bojowników o pokój rosną z każdym dniem, bo ludzie coraz lepiej widzą, że amerykańscy agresorzy to zbrodniarze takiego samego kalibru co Hitler i jego banda. Żadna matka na świecie, bez względu na przekonania polityczne, narodowość, rasę i wyznanie, nie chce posyłać swojego syna do ciemnych okopów śmierci. Dlatego tysiące kobiet z USA, z Meksyku i innych krajów Ameryki Południowej chodzi od domu do domu z apelem pokoju.
I apel ten spotyka się wszędzie z życzliwym przyjęciem. Kiedy przyszli z apelem do pani Arrimado, przewodniczącej Zrzeszenia Katolickiego w Argentynie — powiedziała: „...Nie pytam się, do jakiej partii należycie — przychodzicie z apelem pokoju, oto moja ręka. Mam 24-letniego syna — nie chcę go stracić na wojnie”.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
